sobota, 4 października 2014

Więź - koniec i początek #6

                                                                                  "I nie będzie już cierpienia, bo dawny świat
                                                                        przeminął, chociaż jutro znów wzejdzie Słońce..."


     Życie. Co to właściwie jest? Rodzimy się, a następnie umieramy. Sami. Nikt i nic nie zdoła tego zmienić. Czy umierająca osoba zdaje sobie sprawę z tego, że ta godzina może być ''tą ostatnią"?
Czy czuje się odrzucona, bezwartościowa, samotna i opuszczona? Czy pragnie zaszyć się w jak najdalszym zakątku, gdzie wszędzie panuje cisza i poczucie chwiejnego bezpieczeństwa?
Czy wierzy w Boga?
Którego nie ma.
     Emily Sim. Mała, trzyletnia córeczka Scully, która rzekomo umarła, nawet sam nie wiem, z jakiego powodu. Widziałem jej walkę o ostatni oddech. Widziałem i cierpiałem razem z nią. Czułem przenikliwe, oschłe, pozbawione uczuć spojrzenie w ostatnich chwilach jej domniemanego istnienia. Próbowałem pomóc. Znalazłem nawet lekarstwo, ale wtedy...
Zrozumiałem...
Pojąłem wreszcie, że tej walki nie wygra, że tym razem ONI wygrają. A ''lekarstwo" zatrzyma ją tutaj tylko na ulotną chwilę. I tak by umarła, wcześniej, czy później. Było - i jest - to nadal niestety nieuniknione.
Ale pokochałem to dziecko, była moim promyczkiem, moją nadzieją na lepsze jutro. Nauczyła mnie, że trzeba wierzyć, mimo wszystko. Opieka nad nią i czuwanie w szpitalach wzbudziły we mnie instynkt, o którym nawet nie myślałem - instynkt ojcostwa.
Emanowało od niej tak przyjemne dla serca ciepło. Jej uśmiech niczym utkany z najpiękniejszych mieszanek kwiatów. Jej śliczne, pełne niebieskie oczy. Przywiązałem się, być może ją kochałem. Lecz ona.
     Odeszła.
     Zabili ją.

     A potem, po dwóch, trzech miesiącach znalazłem ją w lesie, ledwo żyjącą, otuloną jedynie cieką kępką trawy. Skąd ona się tu wzięła? Jak wydostała się z grobu? Przecież... widziałem jej ciało, zimne, blade niczym kafelki, w szpitalu, w którym odeszła. Blask w jej niebieskich oczach zniknął. Czuła się nikim - mogłem wyczytać to z jej twarzy. Ale pomimo wszystko: co ona do jasnej cholery tu robi? - Pytania przybywały mi do głowy z prędkością karabinu maszynowego, ale nie było to teraz istotne. Ważne było, że żyła! Była osłabiona i to bardzo, ale miała szanse na przeżycie. Mogłem zabrać ją do szpitala. OCALIĆ. Przynajmniej tak sądziłem...
     Tylko?
     Czy warto znów skazywać niewinne dziecko, które nie miało prawa się narodzić na kolejne próby zwalczania jej niewiadomej choroby? Czy nie dość się już nacierpiała?  Pięćdziesiąt razy na Golgotę i z powrotem? Czy będzie znów tachać ze sobą brzemię choroby?  Czy jest na to gotowa? Czy Scully jest na to gotowa? I, czy ja, sam jestem na to gotów. A może po prostu mam pozwolić jej umrzeć, kolejny raz, tu, w ciemnym lesie, w moich ramionach?
     W pierwszej chwili nie chciałem, by odeszła. Nie chciałem znów przez to przechodzić. Nie miałem na to sił.
     Wtedy zauważyłem, że ona umiera; jej stan się pogarsza. Co prawda nie był najlepszy, od chwili jej znalezienia, ale przynajmniej stabilny. A teraz? Wciąż leżąc podparta pod głową moim kolanem widziałem, jak cierpi. Ból dosłownie rozrywał ją od środka; jak próbuje ukryć te wszystkie uczucia pod maską "wszystko w porządku". Nie wiedziałem, jak jej pomóc. Czułem się bezradny. A najgorsze jest to, iż wiedziałem, że jej koniec już jest blisko.
    
     Za blisko.

"Śmierć 
W sukni  z kruczych piór 
Trzyma stronę ciemności w tej grze
Ich pionki są liczne, zaś wróg
Bezsilny
Gdy jego stworzenia padły martwe
Ona poczęła rzucać zaklęcia w łonie  nocy
I potworna Ziemia zadrżała okropnym życiem
Wstaję przed Tobą, Królowo 
By nakarmić nasze żądzę krwią słabych
By rządzić niebem i światami pełzającymi w dole
W Satanistycznej Tyranii 
Proszę, weź mnie ze sobą" 



Być może jest jej teraz lepiej?


__________________________________________________________________________________

Więc może na sam początek:
Opowiadanie to jest napisane w całości  przeze mnie, Clove, link do jej bloga, również o Archiwum: http://mulderiscully.blogspot.com/
Obwieszczam moim czytelnikom, że po OGROMNEJ przerwie wróciłam z pisaniem do tego opisanego w linku powyżej bloga ;), ale to tylko takie "lokowanie produktu" C:
A jeżeli chodzi o powyższe opowiadanie, to jest to już ostatnia część serii, pt. "Więź". Kiedy następna? Otóż zależy to od samej Paper Hearts :D.
Innych wątków poruszonych w tej serii nie kontynuowałam z tego względu, że uznałam je po prostu za niepotrzebne i odbiegające od całej fabuły.
No to: miłego czytania i zapraszam do komentowania C;
I na koniec taki mały gif, na Dobranoc :}

no animated GIF

3 komentarze:

  1. Hej opowiadanie bardzo ciekawe ♡ Ale to chyba nie jest kontynuacja poprzednich czesci??? Tyle pytan!!!(kim byl zagadkowy mezczyzna itp...)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cześć! Uwielbiam twoje opowiadania i TXF :D
    Czy kiedykolwiek kontynuujesz bloga?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jeszcze jedno jeśli przeczytasz ten kom napisz mi odpowiedź na tym blogu: nowepokoleniefelicity.blogspot.com
      lub na tym: we-want-to-believe-in-better-world.blogspot.com

      Usuń