- Niech zgadnę: za dużo pan wypił? - powiedział z uśmiechem mężczyzna - Ale niech się pan nie przejmuje, każdemu się zdarza, nawet takiemu staruszkowi jak ja - dodał widząc zdezorientowaną minę Muldera. Mulder pokręcił przecząco głową podnosząc się z ziemi i optrzepując się.
-Tak się składa, że nic nie wypiłem. Z resztą jakie to ma znaczenie? - wymamrotał do mężczyzny myślami przy tym, co wydarzyło się wczoraj. Minął mężczyznę i pokierował się na wprost przed siebie nie zastanawiając się nawet nad tym, gdzie idzie.
-Nie tak szybko! - usłyszał za sobą głos - Z całym szacunkiem, ale twierdzi pan, że nic pan nie wypił, ale idzie pan w zupełnie złym kierunku - Mulder zatrzymał się i westchnął ciężko. Tłoczące się w jego głowie myśli uniemożliwialy mu nawet logiczne myślenie. Odwrócił się i spojrzał na mężczyznę. Na twarzy miał nadal złośliwy uśmieszek. Po chwili namyślenia wyjął z kieszeni odznakę i bez słowa pokazał ją mężczyźnie. Patrzył jak kolory na jego twarzy gwałtownie się zmieniają.
-Prowadziłem tu w nocy śledztwo - skłamał
-No, no muszę przyznać, że zaskoczył mnie pan - wydusił wyraźnie zdziwiony mężczyzna - Mogę wiedzieć w jakiej sprawie? - dopytywał się
-Nie mogę powiedzieć, to tajemnica - wyjaśnił krótko - Zaprowadzi mnie pan do głównej drogi?
- Jasne. Przy okazji - jestem Bob - przedstawił się mężczyzna
-Agent Mulder - dodał Mulder. Jego twarz pozostała nadla kamienna a myślami nadal był przy wydarzeniach z nocy.
Bob, widząc, że Mulder nie jest ani trochę skory do rozmowy przez resztę drogi się do niego nie odzywał.
***
Scully postanowiła zrobić sobie kilka dni wolnego żeby wszystko sobie pokukładać. Kiedy informowała o tym Skinnera on nie krył zdziwienia. Pierwszy raz było tak, aby Archiwum zostawało puste. Zawsze któreś z nich było w pracy. Jednak widząc zmęczenie Scully bez wahania zgodził się na urlop. Siadając na swojej kanapie Scully zastanawiała się nad tym, co ze sobą zrobić. Gdyby wyłączyła racjonalne myślenie zapewne pojechałaby szukać Muldera. Ale wiedziała, że nie może kontrolować go na każdym kroku , że musi dać mu wolność. On miał swoje życie, a ona swoje. Po za tym przecież nie łaczyło ich nic prócz przyjaźni. W końcu postanowiła, że pojedzie do swojej matki i oderwie sie od hałasu Waszyngtonu. Pół godziny później była już spakowana i wsiadała do samochodu. Ruszyła puszczając relaksującą muzykę. Starała się się skupiać swoją uwagę tylko na trasie i na muzyce, ale chwilami myśli wymykały jej się spod kontroli jak piasek wyślizgujący się z palców. W końcu wyjechała z zatłoczonego miasta i pozwoliła sobie przyśpieszyć. Wyjechała zza zakrętu i... serce podskoczyło jej do gardła. Bez zastanowienia, z całej siły nacisnęła hamulec.
CIĄG DALSZY NASTĄPI
CIĄG DALSZY NASTĄPI
O jej w takim momencie ;(
OdpowiedzUsuńWiesz jak budować napięcie...
Jej, ja chcę więcej... !!