Pierwsze co usłyszała to dźwięk klaksonów. Spojrzała jak pędzące samochody mknęły dalej, a kierowcy nie fatygowali się by zatrzymać się i sprawdzić, czy nic jej się nie stało. Scully, próbując otrząsnąć się z emocji, podjechała wolno na pobocze i zatrzymała silnik wyjmując ze stacyjki klucze. Usiadła prosto na siedzeniu i dzielnie spojrzała na samochód, za którym zaparkowała. Samochód, który był przyczyną jej zachowania. Samochód Muldera. Wysiadła z samochodu i podeszła do niego. Na siedzeniu leżały kluczyki. Odpychając od siebie myśli o tym, jak to możliwe, że nikt tego samochodu po prostu nie ukradł zaczęła zastanawiać czemu Mulder zostawił tak samochód. Wiedziała, że musiał się bardzo spieszyć. Ale dlaczego? To, co widziała stanowiło tylko jeden, kolejny kawałek tej zagadki. Nie zastanawiając się nad tym zbyt długo zanurzyła się w cieniu lasu.
***
- I oto główna droga! - powiedział dumnie Bob uśmiechając się od ucha do ucha.
- Dzięki. - wymamrotał Mulder pod nosem kierując się w lewo.
- Tamten samochód, ten srebrny, to pana? - zapytał go Bob - To nie najlepszy pomysł zostawiać samochód w takim miejscu - dodał.
- Może, ale to nie pana sprawa i byłbym wdzięczny gdyby pan już mnie zostawił. Stąd już raczej trafię - odparł podnosząc z irytacją głos.
- Jak pan sobie życzy, agencie Mulder - usłyszał Mulder za sobą głos przesiąknięty cynizmem. Nie zwracając na niego uwagi szedł dalej. Po chwili odwrócił się z ulgą stwierdzając, że Boba już tam nie ma. Wlepiając wzrok w drogę szedł dalej. Nie potrafił opisać tej mieszanki emocji, która szalała jak burza w nim. Złość, smutek, rozczarowanie i irytacja? Nie, było to zdecydowanie zbyt lekko powiedziane. Zatopiony we własnych myślach wybudził się dopiero gdy zobaczył przed sobą maskę swojego samochodu. Już miał wsiadać do środka kiedy zobaczył drugi samochód zaparkowany kilka metrów dalej. Samochód Scully. Zostawiając drzwiczki otwarte na oścież podbiegł do jej samochodu modląc się żeby zastał ją w środku. Ale wszystkie siedzenia okazały się wolne. Z bezsilności z całej siły kopnął w spory kamień nie zważając na ból, który temu towarzyszył. Wypowiedział kilka przekleństw pod nosem i ruszył z powrotem do swojego samochodu. Kiedy usiadł za kierownicą i spojrzał na siebie w lusterku szcęka mu prawie opadła. Wygłądał okropnie, miał na twarzy pełno błota i siniaków, a włosy były czymś posklejane. Zaraz podziękował Bogu, że jednak w samochodzie nie zastał Scully. Zapewne przejęłaby się tym bardzo, zawiozła go do szpitala martwiąc się - wbrew jego zapewnieniom - o jego życie i wypytując o to, co się stało. A on co by jej powiedział? Że zaprzepaścił wszystko to, o czym marzyła? A może zachowałby się jak tchórz i próbowałby usprawiedliwiać się patrząc na jej cierpienie? Westchnął ciężko i odpalił silnik ruszając prosto przed siebie.
CIĄG DALSZY NASTĄPI
sobota, 14 czerwca 2014
Więź #3
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Ty wiesz, że ja Cię zabiję za przerwanie w takim momencie? Wiesz? To dobrze, bo Twój koniec już bliski! Jak Muldera kocham, naprawdę bliski ;).
OdpowiedzUsuńNo właśnie! Czekam.......
OdpowiedzUsuńPs.: Mam takie jakieś dziwne przeczucie, albo tylko wrażenie, że piszesz o czymś takim jak w odc. Triangle xd
Ej :(
OdpowiedzUsuńHej, przepraszam, że w ten weekend nic nie dodałam, ale dopiero co wróciłam z miejsca, w którym byłam kompletnie odcięta od Internetu. Obiecuję, że już niedługo coś się pojawi ;)
Usuń