sobota, 12 lipca 2014

Więź #5

Przepraszam za moją dość długą nieobecność i zarazem obiecuję większą mobilizację z mojej strony, aczkolwiek nie stałego dnia pojawiania się nowych postów nie ustalam. Miłego czytania :)
***
Scully w końcu zaparkowała na podjeździe jasno oświetlonego domu. Otwierając drzwi od samochodu, poczuła na twarzy mroźny powiew wiatru. Zarzuciła torebkę na ramię i trzasnęła drzwiczkami. Wygramoliła z bagażnika walizkę i zamknęła samochód.
Walczyła z sennością skupiając na tym całą swoją uwagę i niezdarnie potknęła się. Na szczęście w porę złapała równowagę i ponownie prostując się wymamrotała pod nosem kilka przekleństw. Podeszła do drzwi i łokciem nacisnęła dzwonek. Oparła się o ścianę i przymknęła oczy czekając na odpowiedź.
***
Mulder z piskiem opon zaparkował przed blokiem Scully. Wybiegł z samochodu i pobiegł w stronę dzrzwi wejściowych. Z pośpiechu wpadł na jakąś młodą kobietę, która wylądowała na chodniku. Przez chwilę Mulder zawahał się, czy nie zostawić jej, ale zdrowy rozsądek zdołał go przekonać, że musi zachować choć odrobinę kultury i pomóc jej.
-Przepraszam najmocniej - zaczął podając jej dłoń - Nic pani nie jest? - kobieta nie raczyła mu odpowiedzieć i wstała tylko z jego pomocą. Kiedy stała już o własnych siłach spojrzała na Muldera. Oszołomiony spojrzał jej w oczy nie mogąc odepchnąć od siebie myśli, że kiedyś został już obrzucony tym nieprzeniknionym, tajemniczym spojrzeniem. Stał patrząc się na nią jak zahipnotyzowany aż ona przerwała ich kontakt wzrokowy. Dopiero wtedy przypomniał sobie o rzeczywistości.
-To, że na panią wpadłem to było naprawdę niechcący, to był przypadek... - zaczął Mulder starając się zebrać w słowa swoje ułożone w głowie wyjaśnienie.
-Co wydaje się nam ślepym trafem, pochodzi z głębokich źródeł - odparła z lekkim uśmieszkiem - Zdaje mi się, że się pan śpieszy. Zatem nie będę pana zatrzymywać - dodała odwracając się do niego plecami.
-Czy my się znamy? - zawołał za nią Mulder, ale ona nie zareagowała na jego słowa. W normalnej sytuacji zapewne sprawdziłby jej tożsamość bo wydawała mu się nadzwyczaj podejrzana, ale teraz ważniejsza była Scully, więc pobiegł do jej mieszkania. Tajemnicza kobieta skręciła w ślepą, opuszczoną ulicę na której czuć było odór od porzuconych worków śmieci i słychać było stłumiony ruch uliczny. Stanęła na środku drogi i jej twarz powoli zmieniła się w twarz łysiejącego mężczyzny w średnim wieku. Mężczyzna poprawił sobie kołnierzyk od wykwintnego garnituru na karku, a następnie pewnym krokiem ruszył przed siebie.
CIĄG DALSZY NASTĄPI

7 komentarzy:

  1. Ja chcę już ciąg dalszy! Tyle pytań... Czy pojechała do matki, brata, a może przyjaciółki... No i co będzie dalej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oooo, jaką ładną siekierę znalazłam w piwnicy... -,-

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej hej żyjesz jeszcze??? Za ile będzie kolejna część??? A tak serio kocham twoje opowiadania i nie moge sie doczekac nastepnego ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kochana napisz cos w koncu ilez mozna czytac stare opowiadania! Albo napisz dokladniej kiedy bedzie dalsza czesc ♥♥♥ pozdrawiam i czekam :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wiem czy odwiedzasz swojego bloga, żeby przynajmniej poczytać komentarze, ale w razie co...

    http://milagroxf-txf.blogspot.com/

    Zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń