poniedziałek, 12 maja 2014

Szaleństwo Dzielone na Dwoje #3

Na wstępie chciałabym przeprosić, że nie dodawałam nic przez cały tydzień, ale naprawdę nie miałam jak wcisnąć to w swój plan. Na szczęście wakacje szybkimi krokami się zbliżają i wtedy na pewno znajdę więcej czasu na pisanie. W tej chwili mogę od razu zapowiedzieć, że opowiadania będą pojawiały się cyklicznie - raz w tygodniu, w weekend (prawdopodobnie piątek lub sobota).  Tymczasem zapraszam do czytania, a potem pisania komentarzy.
Lambert w jednej chwili obrócił głowę i wściekłym wzrokiem spojrzał na Muldera. Starając utrzymać z nim kontakt wzrokowy, Mulder zastanawiał się gorączkowo nad tym co zrobić. Nie miał szans na wyjęcie pistoletu i ataku. Lambert trzymał w ręce wielki karabin i jednym ruchem mógł pozabijać wszystkich na sali. Gary podszedł szybko do Muldera i wyrwał mu telefon, a co ważniejsze, pistolet. W tej chwili Muldera oblał zimny pot. Zawsze powtarzał sobie, że z każdej sytuacji jest jakieś wyjście. Teraz pozostawała mu już tylko nadzieja, że akcja funkcjonariuszy się powiedzie...
Nagle na Lamberta skoczyła jedna z osób siedzących na sali. Mulder zerwał się z podłogi i chciał podbiec i odciągnąć tego mężczyznę od Gary'ego, być może kosztem własnego życia. Ale nie zdążył. Lambert szybkim ruchem skierował karabin do zakładnika i otworzył na niego ogień. Człowiek w jednej chwili osunął sie na podłogę zostawiając wokół siebie kałużę szkarłatnej krwi. Wywołało to zamieszanie i panikę wśród ludzi. Jedni krzyczeli, inni się modlili, a jeszcze inni wzrokiem szukali miejsca, przez które mogliby uciec.
-Cisza! - rozległ się krzyk Lamberta. W jednej chwili wszyscy w przerażeniu spojrzeli na niego - Zabiłem tego - z pozoru - człowieka, bo on w rzeczywistości był zombie, któremu dyrektor Pincus dał znak aby mnie zaatakować. Abym nie mógł dać swiadectwa prawdzie! - Mulder szybko przejął pałeczkę
-Zatem może wypuścisz tych, co do których nie masz wątpliwości, że nie są potworami? - zareagował Mulder starając się, aby jego taktyka okazała się skuteczna. Gary otworzył usta aby coś powiedzieć, gdy po raz kolejny zadzwonił telefon Muldera. Tyle, że tym razem był w ręce Lamberta.
-Odbierz go - powiedział bez zastanowienia Mulder obserwując jednocześnie każdy ruch porywacza. Gary, nie mówiać nic przyłożył telefon do ucha.
Scully wiedziała, że szansę na to, aby Mulder odebrał od niej telefon są znikome. Nie potratrafiła jednak stać bezczynnie i czekać spokojnie aż coś się wydarzy. Za drugim razem połączenie zostało odebrane. Ale zanim zdążyła cokolwiek powiedzieć usłyszała w słuchawce czyiś głos.
- Jeśli pozwolicie mi powiedzieć coś przed kamerą, coś co kilka milionów ludzi obejrzy wypuszczę zakładników - jednym tchem wydusił porywacz, a następnie rozłączył się. Wokół Scully zdążyła się zebrać grupka kilku funcjonariuszy. Scully wyjaśniła im krótko czego chce Lambert, a następnie podłączyła telefon do małego głośniczka i próbowała ponownie dodzwonić się do Gary'ego.
Kilkadziesiąt minut później zjawiła się telewizja. Gary wpuścił ich do budynku i ustawił się przed kamerą. Był cały spocony i wydawałoby się, że aż pieni się ze złości, ale w jego oczach było widać strach i determinację, czyli bardzo ludzkie uczucia. Scully wiedziała, że ten mężczyzna nie jest typowym zimnokrwistym porywaczem i zabójcą. Za jego zachowaniem wyraźnie kryło się coś więcej niż możnaby zauważyć na pierwszy rzut oka. Lambert czekał cierpliwie, aż w końcu kamerzyści ustawią sprzęt.
-Jesteśmy już gotowi - powiedział operator - Niech pan mówi
-To o czym teraz powiem jest niezwykle ważne i od tego, czy zostanę wysłuchany zależą życia ludzkie - rozpoczął starając się przybrać dość pewny ton, ale co kilka chwil jego głos drżał - Wśród zgromadzonych tutaj pojawił się potwór! - krzyknął wskazując na Pincusa. Operator posłusznie skierował kamerę w stronę dyrektora - Jego plan jest bardzo przebiegły, niewidoczny dla każdego. Ale ja zostałem obdarzony jakąś wyższą Siłą, która pozwala mi dostrzec jego prawdziwą postać i prawdziwą postać jego ofiar... - w jednej chwili przerwał swój monolog i skierował swój karabin w stronę Muldera. Reakcja funkcjonariuszy była natychmiastowa. Swoim opancerzonym wozem przebili ścianę budynku i wtargnęli do środka. Lambert szybkim ruchem sięgnął po karabin i otworzył ogień. Oni jednak go uprzedzili. Gary, ledwie żywy, osunął się na podłogę. Mulder podbiegł do niego, gdy nagle... zobaczył jak z budynku wybiega upiór. Z niedowierzaniem pokręcił głową starając wmówić sobie, że po tym całym szaleństwie po prostu mu się przewidziało. Coś w rodzaju szoku pourazowego. Pochylił się nad rannym Lambertem.
-Teraz już wiesz - szepnął Gary pustym, zarazem smutnym głosem i zamknął oczy. Mulderowi zakręciło się w głowie. Skąd Lambert wiedział o tym? Oparł się o ścianę i przymknął oczy starając się oddychać głęboko.
-Mulder? Mulder nic ci nie jest? - usłyszał znajomy głos. Wolno rozchylił powieki by ujrzeć przed sobą zatroskaną twarz partnerki. Rozejrzał się wokoło. Widział jak bandażują głowę Pincusowi, jak wynoszą ciało Lamberta. Ponownie przeniósł wzrok na Scully. Odepchnął się jedną ręką od ściany i mijając ją powiedział:
-Nic mi nie jest - Scully odwróciła się za nim i patrzyła jak Mulder podchodzi do dyrektora.
Cały on - pomyślała wzdychając.
-Jest pan w stanie chwilę ze mną porozmawiać? - zapytał Mulder siadając obok Pincusa.
-Jasne - odparł wzruszając ramionami i poprawiając sobie bandaż na głowie.
-Chciałbym uzyskać trochę więcej informacji na temat Gary'ego Lamberta...
-Niestety niewiele mogę panu powiedzieć, agencie Mulder. Ledwie znałem tego człowieka - stwierdził dyrektor - Mulder wstał, wiedząc jednocześnie, że Pincus nie mówi do końca prawdy. Gary Lambert od wielu lat współpracował z Pincusem...
***
KWATERA GŁÓWNA FBI, WASZYNGTON
Mulder siedział w biurze i tępo wpatrywał się w swój plakat. Nie dawały mu spokoju słowa "kryje się w świetle" i to co widział zaraz po zastrzeleniu Lamberta.
-Mulder? - wyrwała go z myśli Scully
-Scully, wiem co sobie pomyślisz, ale jestem przekonany, że Pincus w jakiś sposób jest związany z tą sprawą...
-No cóż, Mulder, szczerze mówiąc, omamy, jakich doświadczał Lambert mogły mieć podłoże hipnotyczne. Istnieją owady, które wywołują podobne skutki. Lambert prawdopodobnie cierpiał na agnozję wzrokową.
-Ja... zaraz po tym jak Gary został postrzelony... również widziałem tego stwora... - wyznał stopniowo sciszając głos i spuszczając lekko głowę. Czuł, że Scully chce coś powiedzieć więc uprzedził ją - Zrób sekcję zwłok postrzelonego przez Lamberta zakładnika. Może wtedy dowiemy się czegoś więcej - powiedział kierując się w stronę wyjścia.
-Mulder, sprawa już zamknieta, autopsja nic nowego nie wniesie! - krzyknęła za nim.
***
REZYDENCJA GARY'EGO LAMBERTA, OAK BROOK, LLINOIS
Mulder po cichu wkradł się do mieszkania Lamberta, mając nadzieję, że znajdzie coś co pomoże mu choć trochę bardziej zrozumieć wydarzenia z ostatnich dni. Wszedł do jednego z pomieszczeń. Na biurku znalazł małą mapkę. Przyjrzał się jej dokładnie i zorientował się, że były to trasy, którymi podróżował Pincus, kolejne firmy, w których pracował. Nagle, przez okno jego uwagę zwróciła jakaś kobieta kręcąca się wokół domu. Szybko wybiegł przez główne wejście, ale kobieta właśnie w tym momencie odjechała z piskiem opon. Mulder nie wiedział jednak, że razem z nią był Pincus...
CIĄG DALSZY NASTĄPI

2 komentarze:

  1. Fajne.
    Wydaje się, że pisanie strasznie lekko ci przychodzi:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie się nad tym nie zastanawiałam, ale teraz brak czasu robi swoje D:

      Usuń