To jest druga (i zarazem ostatnia) część tej serii. Miłego czytania ;)
Scully nie zastanawiając się ani przez chwilę pojechała do domu. Usiadła na kanapie i pustym wzrokiem przełączała kanały w telewizji i starała się skupić na filmach. Nie mogła jednak. Kusiło ją żeby wziąć kilka dni wolnego, ale wtedy wyszłaby na tchórza. Wiedziała,że nie powinna się nad sobą użalać bo sama sobie zgotowała ten los. Westchnęła ciężko i powróciła do prób zajęcia swojego umysłu czymś. Spać położyła się wcześnie mając nadzieję, że sen przyjdzie szybko. Ale była już trzecia w nocy, a ona nawet przez chwilę nie zmrużyła oka. Poirytowana usiadła na łóżku. Schowała twarz w dłonie i zaczęła się zastanawiać co ona najlepszego narobiła. Sama wiedziała, że tak naprawdę ona nie jest zła na siebie, że postąpiła nierozsądnie poprzedniej nocy (choć powinna) tylko, że zraniła Muldera. Zachowała się jakby nie miała żadnych uczuć, jakby była zimną, szorstką osobą. A przecież była taka tylko z pozoru. Ciągle, gdzieś tam w jej głowie odzywał się cichy głosik mówiący, że powinna pojechać i go przeprosić. Odpychała go jednak od siebie bo wiedziała, że Mulder pewnie po prostu powiedziałby, że nic się nie stało, że szanuje to, że ona nie czuje się wobec niego tak jak on wobec niej i znowu by wszystko było tak jak dawniej, nigdy więcej by jej nie dotknął. I Scully nie dałaby rady mu przetłumaczyć, że to nieprawda, że ona go nie kocha, że jest wręcz przeciwnie, ale... No właśnie - ale. Nie umiałaby podać przyczyny, dla której zachowała się w ten sposób. Bo jak wytłumaczyć mu, że ona wmówiła sobie, że to było nieodpowiedzialne? Ale z drugiej strony jeśli mu tego nie wyzna to co? Będzie codziennie walczyła ze sobą żeby nie okazać mu "przez przypadek" uczuć, nie przepraszać go i nie dostawać palpitacji serca na jego widok? Boże, czemu ona zawsze musiała wszystko zepsuć? Czemu zawsze zachowywała się w taki sposób, a potem, kiedy już jest za późno żałowała tego? Poczuła, że zaraz wszystkie te myśli i wyrzuty sumienia rozsadzą jej głowę, więc wstała, ubrała się i pojechała do jego mieszkania. Kiedy stanęła przed drzwiami jego mieszkania jej strach i stres sięgał zenitu. Nie mogła przestać zastanawiać się jaka będzie jego reakcja. Pukając wydawało jej się, że zaraz serce wyskoczy jej z piersi. Gdy otworzył drzwi wydawał się bardzo zdziwiony jej wizytą, ale jego szczeniacka mina się nie zmieniła.
-Scully? Co tu robisz o takiej porze?
-Mulder, ja... my... musimy porozmawiać - Scully nie mogła dobrać słów
-Jasne. Wejdź - powiedział. Pomógł jej zdjąć płaszcz, ale Scully widziała, jak bardzo starał się żeby niechcący jej nie dotknąć. Usiadła na krześle czekając aż Mulder zajmie swoje miejsce naprzeciwko niej. Odwiesił jej płaszcz i tak zrobił.
-O co chodzi? - zapytał siadając - To musi być coś naprawdę ważnego skoro wyciągnełaś mnie z łóżka o takiej godzinie - Scully poczuła kompletną pustkę w głowie, nie wiedziała już co powiedzieć.
-Ja tylko... chcę przeprosić... - zaczęła
-Nie ma sprawy, przyzwyczaiłem się do zarywania nocy - przerwał jej
-Nie, Mulder...ja nie chciałam żeby to tak wyszło... ja...wmawiałam sobie, że nie powinnam była...byłam tym...skrępowana...ja naprawdę...-wyjąkała. Po twarzy zaczęły jej spływać łzy - Cholera... - wymamrotała chowając twarz w dłoniach. Usłyszała, że Mulder wstaje. Zapewne chciał rzucić w jej stronę płaszcz, zaprowadzając w stronę wyjścia. Ku jej zdziwieniu po chwili poczuła silne ramię obejmujące ją. Nie mogła w to uwierzyć.
-Mulder... - wykrztusiła przez łzy
-No, muszę przyznać, że nie tego spodziewałam się po Królowej Lodu - zażartował. Objęła go mocniej za szyję i pochamowała łzy
-Kocham cię... - wyszeptała mu do ucha. Mulder wstał i na rękach zaniósł ją i położył na swoim łóżku. Oderwał się na chwilę od niej.
-Pod jednym warunkiem: obiecaj mi, że nie uciekniesz - Scully zaśmiała się cicho.
-Obiecuję...
Ekhem, ekhem... ja chcę więcej :)
OdpowiedzUsuńKurdę... żałuję, że tak szybko to zakończyłaś. :( (bo to ja xd uwielbiam czytać tak zwane tasiemce mające po multum części :D )
No, ale cóż podoba mi się jak poprowadziłaś dalej tę historię ;) co prawda w pewnych momentach musiałam wzrokiem wracać do początku zdania, by upewnić się czy bardziej nie pasuje synonim danego wyrazu lub po prostu zastanawiałam się jak ja bym ułożyła to zdanie... no ale ja już tak mam xd
Ogółem mi się bardzo podobało i z niecierpliwością czekam na więcej ;)
Niech ja Cię tylko dorwę (a wiesz, że i tak to zrobię), to Cię normalnie zatłukę. Jak mogłaś tak szybko skończyć? Grrrrr -,-. Jak mi nie napiszesz zaraz czegoś nowego, to osobiście się do Ciebie przejdę (na szczęście mieszkamy blisko siebie :*). I Cię normalnie grrrrrrr -,-.
OdpowiedzUsuńBob: inżynier, magister, wdowiec, duchovny xdddddd. Tak, my i nasza mega zryta psychika :*.
Mogłaś opisać ich... ekhem... stosunek... ehhem no wiesz.... hihihi taki ze mnie teoszku zboczuszek xD
OdpowiedzUsuń