piątek, 2 maja 2014

Szaleństwo Dzielone na Dwoje #2

Oto druga część serii "Szaleństwo Dzielone na Dwoje". Miłego czytania ;)
Po chwili z gabinetu wyszła Nancy. Gary nie mógł uwierzyć w to, co zobaczył. Dyrektor zamienił ją w zombie! Potrząsnął z niedowierzaniem głową. To nie mogła być prawda. Sam już nie wiedział, czy to tylko jego przewidzenia, czy faktyczny stan koleżanki. Rozejrzał się po sali. Ze zdziwieniem stwierdził, że nikt nie zwrócił najmniejszej uwagi na Nancy, tak jakby nie widzieli tego co on...
Mulder usłyszał swój dzwoniący telefon. Szybko go odebrał.
-Mulder, to ja - usłyszał w słuchawce znajomy głos.
-Znalazłaś coś? - zapytał z nadzieją
-Tak - odpowiedziała, co Mulder przyjął z ulgą - Słowa "kryje się w świetle" wypowiedział kiedyś proboszcz pewnej parafii. Uważał on, że jeden z wiernych w rzeczywistości jest potworem z piekła rodem. Podczas niedzielnej mszy wyciągnął broń i zaczął strzelać do parafian. Po całym zajściu popełnił samobójstwo - wyjaśniła
-Dzięki, Scully, na pewno się przyda - powiedział szczerze
-Nie ma sprawy - odparła
Kiedy skończyli rozmowę, Mulder, bogatszy o nowe informacje, bez wahania udał się ponownie do firmy
Vinyl Right. Na korytarzu spotkał Gary'ego Lamberta, gdy ten nagle wyciągnął z kieszeni broń i skierował ją w stronę Muldera.
-Nie ruszaj się bo strzelę - krzyknął Lambert
-Spokojnie. Nigdzie się nie wybieram - powiedział zdezorientowany Mulder unosząc lekko ręce do góry. Garry opanował resztę pracowników budynku. Wszystkich zamknął w jednej sali, grożąc im karabinem.
-Agentka Scully? - Scully usłyszała głos jakiegoś mężczyzny w słuchawce
-Tak, przy telefonie - powiedziała zastanawiając się, czego ten człowiek mógł od niej chcieć
-Dzwonię z Chicago. Chodzi o agenta Muldera - zaczął wyjaśniać mężczyzna. Scully zmiękły nogi. Zastanawiała się co też nierozważnego znów zrobił Mulder - Został porwany przez jednego z pracowników firmy Vinyl Right i wraz z wieloma innymi osobami jest przetrzymywany w siedzibie firmy jako zakładnik - dokończył. Scully zrobiło się słabo. Jej zaniepokojenie zamieniło się w paniczny strach o życie partnera
-Przylecę pierwszym samolotem - powiedziała szybkim, ale drżącym głosem i rozłączyła się nie czekając na odpowiedź. Zebrała kilka najważniejszych rzeczy do torby i wybiegła z domu. Na lotnisku dowiedziała się, że najbliższy lot do Chicago będzie dopiero za dwie godziny. Scully kłóciła się z kasjerką, tłumaczyła powagę sprawy, ale nic nie zdziałała. Pozostało jej tylko czekać. Nie wiedziała co ze sobą zrobić. Nie potrafiła usiedzieć na miejscu. Musiała się powstrzymywać od tego, żeby nie rwać sobie włosów ze strachu. Co kilka minut dzwoniła do mężczyzny i pytała się o stan sprawy. Było bez zmian. W końcu wsiadła na samolot. Siedząc w nim było jeszcze gorzej niż czekając na lotnisku. Nie mogła zadzwonić do mężczyzny żeby być ze wszystkim na bieżąco. Ale te najdłuższe godziny w życiu Scully w końcu minęły. Kiedy dotarła na miejsce udawała opanowaną, choć w środku czuła, że serce podchodzi jej do gardła. Człowiek, z którym Scully rozmawiała - prowadzący akcję przedstawił jej sprawę ze szczegółami.
-Lambert zamknął się z zakładnikami w kafeterii. Akcję znacznie utrudnia położenie tego pomieszczenie, gdyż są tam tylko jedne drzwi, co więcej: nie ma tam żadnych okien - wyjaśnił
-Może i jest trudno, ale musimy wydostać stamtąd zakładników, wśrod nich jest mój partner... - zaczęła mówić Scully, ale przerwała, bo zdała sobie sprawę, że mówi nie do końca logicznie. Wiedziała, że musi udawać opanowaną.
Mulder rozejrzał się po pomieszczeniu. Zakładników jest naprawdę dużo - pomyślał. Panowała cisza. Na początku wszyscy panikowali i wołali o pomoc, ale Gary groził im, więc w końcu się uciszyli. Mulder musiał długo uspokajać kobietę siedzącą obok niego, tłumacząc jej, że jeśli będzie spokojna, to wszyscy wyjdą z tego cało. W końcu Lambert odezwał się przerywając ciszę.
-Dyrektor Pincus w rzeczywistości jest potworem zamieniającym ludzi w zombie. Niektórzy z was już nimi są, ale nie wiem dokładnie którzy...
Funkcjonariusze wymyślili plan przejęcia zakładników.
-Wykorzystamy szyby wentylacjyjne żeby dostać się do pomieszczenia - wyjaśnił prowadzący akcji Scully. Modliła się żeby się udało...
Nagle Lambert przerwał swoje przemówienie. Mulder obserwował jak Gary zrywa się na równe nogi i strzela w sufit.
Scully obserwowała wszystko z niepokojem. Kiedy z budynka rozległy się strzały i funcjonariusze cofają się jak poparzeni, Scully bez zastanowienia się podbiegła w ich stronę.
-Jest ktoś ranny?! - zawołała
-Dzięki Bogu, nie - usłyszała z ulgą
Mulder postanowił wykorzystać zamieszanie i sięgnął ręką po broń. Odpiął delikatnie kaburę i już miał z niej wyjąć pistolet, kiedy zadzwonił jego telefon.
CIĄG DALSZY NASTĄPI

5 komentarzy:

  1. Czekam na więcej :)
    Choć przyznam, że wolę całkowicie od początku do końca Twoje opka xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta seria to ma być coś w rodzaju przerywnika ;) Aktualnie piszę nową serię, a ponieważ chcę żeby była dobra, lepsza niż wcześniejsze więcej czasu na nią poświęcam. A chyba sama rozumiesz, że w ciągu tygodnia ciężko pogodzić obowiązki i pisanie, więc dodaję coś takiego, coś co piszę "na szybko" żeby nie zrobiło się nudno dopóki nie dodam czegoś co mnie zadawala;)

      Usuń
    2. Pewnie, że rozumiem xd
      Tyle, że z natury jestem niecierpliwa :D
      W każdym razie czekam ;)

      Usuń
  2. Piszesz? Chyba piszemy! Zapomniałaś, że ja podsunęłam ten pomysł, wymyśliłam fabułę <69 <69 ;* A więc nie zagarniaj całej sławy dla siebie ;*** xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ja też piszę... xD W każdym razie, rzeczywiście podsunęłaś pomysł, ale cóż, uprzedzałam Cię, że zamierzam go wykorzystać :D

      Usuń