Scully nie mogla uwierzyć w to, co się własnie stało. Mulder zawsze był osobą, której ufała bezgranicznie i kompletnie nie spodziewała się po nim czegoś takiego. Poczuła ogarniający gniew. Wstała i rozejrzała sie w poszukiwaniu jakiś innych notatek od Muldera, ale -zgodnie z tym co przewidywała-niczego nie zauważyła. Znów została sama. Wściekła wstała i narzuciła na siebie pierwsze lepsze ubrania szukając sposobu by skontaktować się z Mulderem. Nagle zaczął dzwonić telefon. Starając opanować swoją złość podniosła słuchawkę.
- Agentka Scully? - usłyszała głos jakiejś kobiety.
-Tak, przy telefonie. O co chodzi? - spytała zastanawiając się po co ta kobieta dzwoniła.
- Dzwonię z kwatery głównej FBI, w Waszyngtonie. Mam przekazać pani, że została pani wezwana na rozmowę u dyrektora.
-W jakiej sprawie?- Scully poczuła, że nogi się pod nią uginają.
- Niestety nie mogę nic więcej pani przekazać. Proszę zjawić się za godzinę w biurze pana dyrektora, a wszystkiego się pani dowie. - ciągnęła kobieta uprzejmym głosem
- Dobrze, więc będę na miejscu na czas. - powiedziała szybko i odłożyła słuchawkę.
Wchodząc do kwatery głównej FBI Scully próbowała się domyśleć w jakiej sprawie Kersh wzywał ją na rozmowę. Czyżby chciał ją zwolnić?
- Agentko Scully, witam. Jest pani bardzo punktualna, jak widzę - powiedział Kersh kiedy Scully wkroczyła do jego biura - Proszę usiąść - dodał wskazując jej krzesło.-- W jakiej sprawie wzywał mnie pan? - zapytała Scully starając się zachować kamienną twarz.
- Chodzi o agenta Muldera. Dziś rano dostaliśmy niepokojącą wiadomość, że Mulder wdarł się do tajnej bazy wojskowej i udało mu się zbiec. Próbowaliśmy go namierzyć, ale bez sukcesu. Zna pani Muldera, w końcu przez tyle lat był on pani partnerem w Archiwum X, więc liczymy, że pani pomoże nam w jego poszukiwaniach.
- Rozumiem, że sprawa jest poważna dyrektorze, ale Muder jest moim bliskim przyjacielem i nawet gdybym wiedziała gdzie on przebywa nie mogłabym mu tego zrobić - odparła Scully ze stoickim spokojem.
- Pani, jako agentka FBI ma OBOWIĄZEK zeznania nam tego co pani wie, tym samym pomagając nam dotrzeć do poszukiwanego. I jestem przekonany, że pani dużo wie.
- Nie wiem nic, dyrektorze Kersh, po za tym o czym mnie pan teraz poinformował. Nie sądzę, abym w jaki kolwiek sposób potrafiła pomóc.
- A ja sądzę, agentko Scully, że pani chce chronić Muldera i dlatego wstrzymuje się pani od zeznań. A nawet gdyby rzeczywiście nic pani nie wiedziała na temat jego miejscia pobytu, mogłaby pani spróbować odgadnć jego motywy, a z tym pani by sobie na pewno rewelacyjnie poradziła, gdyż na tym polega praca w FBI. Na odgadywaniu motywów zbrodni.
Scully bez słowa wstała i skierowała się w stronę drzwi.
- A gdzie pani się wybiera? - zawołał za nią Kersh - Jescze nie skończyłem!
- Proszę mi wybaczyć, dyrektorze, muszę mieć czas na przemyślenie tej sprawy.
CIĄG DALSZY NASTĄPI
W takim momencie kończyć? Zginiesz marnie, zginiesz marnie <3. Czekam na następny post. I to już!
OdpowiedzUsuńZgadzam się, w takim momencie? Toż to grzech :(
OdpowiedzUsuńCzekam na ciąg dalszy z niecierpliwością ;)