Oto 6 i zarazem ostatnia część serii "Powroty". Miłego czytania :)
Mężczyzna bez najmniejszego wahania wybiegł z ciemnego pomieszczenia zostawiając Muldera i Scully samych. Scully wstała i podbiegła do Muldera.
-Musimy się stąd wydostać - wydusił
-Mulder...daleko nie zajdziesz, jesteś wykończony...
-Dam radę - powiedział i chcąc udowodnić swoją rację wstał. Scully wywróciła oczami gdy się zachwiał i musiał oprzeć się o ścianę. Natychmiast jednak powrócił do dawnej pozycji. Oboje wyszli przed budynek.
-I co teraz? - spytała Scully rozglądając się wokół. Budynek, w którym ich przetrzymywano znajdował się w zaśnieżonym lesie iglastym. Było bardzo zimno.
-Musimy znaleźć jakieś inne zabudowania i poprosić o możliwość skorzystania z telefonu - odparł spokojnie. Widząc nieprzekonaną minę Scully chwycił ją za rękę i ruszył naprzód, ale już po chwili upadł na ziemię.
-Cholera...- wymamrotał próbując wstać. Scully westchnęła
-No tak. Mógłbyś choć raz się mnie posłuchać, Mulder - powiedziała pomagając mu wstać, a następnie podparła go na swoim ramieniu. Po kilku minutach wolnego marszu oboje z ulgą stwierdzili, że w oddali znajduje się jakiś dom. Kiedy resztkami sił podeszli pod drzwi Scully wolną ręką zapukała. Otworzyła jakaś starsza pani wycierając ręce o fartuch. Wyglądała na bardzo zdziwioną.
-Jesteśmy agentami FBI..potrzebujemy pani...pomocy - wydyszała. Kobieta nie wyglądała jednak na nie zdecydowaną. Scully zaczęła przeszukiwać kieszenie marynarki. Na szczęście w wewnętrznej kieszeni znalazła odznakę i pokazała ją.
-Specjalna agentka Dana Scully - przedstawiła się.
-Przepraszam najmocniej - odezwała się w końcu kobieta i wpuściła ich do środka - Co mogę dla państwa zrobić? - zapytała uprzejmie kiedy Scully usadowiła Muldera na kanapie.
-Przede wszystkim potrzebuję trochę wody i jedzenia dla niego - odparła Scully wskazując na Muldera
- Przede wszystkim musimy skorzystać z telefonu - poprawił ją
- Zamknij się, Mulder - powiedziała poirytowana.
-Oczywiście, już państwu przygotuję posiłek, a telefon jest tutaj - powiedziała wskazując na stół.
-Dziękuję bardzo - powiedziała Scully podchodząc do telefonu - Mówiłam ci, Mulder, że kiedyś znajomość numeru Skinnera na pamięć nam się przyda - zwróciła się z zadowoleniem do Muldera
- Równie dobrze mogłabyś się połączyć z kwaterą główną i poprosić o przekierowanie... - wymamrotał
- Skinner - odezwał się znajomy głos
- Tu Scully.
- Gdzie pani jest? Tyle razy próbowałem się z panią skontaktować...
- To pilna sprawa. Zarówno ja jak i Mulder zostaliśmy uprowadzeniu i... - uświadomiła sobie, że nie wie nawet gdzie się znajdują - Proszę zaczekać chwilę - powiedziała - Przepraszam, mogłaby pani mi powiedzieć gdzie się znajdujemy? - zwróciła się do kobiety.
- McMurray, Kanada - odparła uprzejmie. Scully powtórzyła to do słuchawki.
- Najpoźniej jutro rano przyjedziemy po was.
Kiedy Scully się rozłączyła usiadła obok Muldera i zaczęła jeść podane jej jedzenie.
- Zdaję sobie sprawę, że nadużywamy pani gościnności, ale prawdopodobnie będziemy musieli prosić panią o nocleg... - powiedziała Scully
- Ależ nie ma problemu. Możecie państwo tak długo, jak będzie potrzeba.
- Dziękujemy... - Scully spojrzała na Muldera. Był bardzo blady. Dotknęła jego czoła. Było rozpalone. Kobieta zaprowadziła ich do pokoju. Scully pomogła Mulderowi się położyć. Kilka godzin siedziała przy nim. Kiedy w końcu wyszła z pokoju i stanęła przy oknie gospodyni się odezwała.
- To niesamowite jak bardzo pani o niego dba - powiedziała patrząc się z podziwem na Scully - Pomimo, że pani sama jest wykończona, całą swoją siłę wkłada pani w opiekowanie się nim - Scully ze zdziwieniem zastanowiła się nad jej słowami. Nigdy nie myślała w tych kategoriach. Dla niej opiekowanie się Mulderem było zupełnie naturalne.
- Agent Mulder jest od wielu lat moim partnerem w FBI, ale także bliskim przyjacielem. Tyle razy uratował mi życie... - odparła. Kobieta uśmiechnęła się i powróciła do czytania książki.
- Pójdę się już położyć bo rzeczywiście jestem wykończona - powiedziała kierując się w stronę pokoju - Dobranoc
- Nawzajem
Kiedy Scully zamknęła za sobą drzwi podeszła do Muldera. Nie spał
- Jak się czujesz? - spytała z troską. Mulder machnął ręką
- Nic mi nie jest. A Ty? Wyglądasz na zmęczoną.
- Bardzo odkrywcze, Mulder. Rzeczywiście, jestem zmęczona. Ale martwię się o ciebie. Cały czas się trzęsiesz pomimo tej grubej kołdry... - powiedziała odgarniając mu czuło kosmyk włosów z oczu. Po chwili ciszy sama położyła się obok niego w łóżku i oparła głowę na jego ramieniu. Przytulił ją mocno do siebie.
***
Obudziło ich pukanie do drzwi. Scully zerwała się z łóżka jak poparzona, bojąc się, że kobieta wejdze do pokoju. Usłyszała za sobą śmiech Muldera. Otworzyła drzwi poprawiając jednocześnie włosy.
- Dzwonił mężczyzna z FBI, prosił żebym poprowadziła go do nas. Lada moment tu będzie - powiedziała - Przygotowałam państwu też śniadanie na drogę.
- Dziękuję bardzo - gdy kobieta zamknęła drzwi Scully podeszła do Muldera. Nadal był rozbawiony.
- Słyszałeś, Mulder, lada moment będzie tu Skinner - pokiwał głową i wstał zakładając buty. Kiedy przyjechał Skinner obydwoje jeszcze raz podziękowali kobiecie i pożegnali się.
***
- Mulder, myślisz, że zdążyli już zabrać Williama? - zapytała Scully. Obydwoje siedzieli w samolocie i w zamyśleniu patrzyli się na siebie.
- To nie wykluczone - westchnął - Ale zawsze jest nadzieja. Nie możemy o niej zapominać... - uścisnął jej dłoń. Scully nie odpowiedziała. Wpatrywała się tylko w ich splecione dłonie.
***
W końcu jechali samochodem Skinnera pod dom państwa Van de Kamp. Ze względu na stan Muldera, Scully nie zgodził się na to, żeby to on prowadził.
- A zawsze narzekasz na mój styl jazdy - zażartował Mulder patrząc na prędkościomierz.
Gdy podjechali pod dom oboje wybiegli z samochodu i podbiegli pod drzwi. Były otwarte. Na podłodze leżały ciała państwa Van de Kamp. Mulder i Scully przeszukali cały dom, ale nigdzie nie znaleźli Williama...
Mam nadzieję, że podobała Wam się ta seria, wkrótce zacznę pisać kolejną. Zapraszam do wyrażania swojej opinii w komentarzach. I jeszcze (spóźnione) : Wesołych Świąt! :)
Ohhh... ta część mi się najbardziej podoba <3
OdpowiedzUsuńMam mieszane uczucia... Jestem zarazem zła, że już zakończyłaś tę serię, ale także i zadowolona, bo wiedziałaś jak dobrze ją skończyć.
Ja tak niestety nie potrafię, bo gdy tylko się wezmę za króciutkie opowiadanie to nie mam umiaru i wychodzi mi ponad 100 stron w wordzie...
Więc chwała Ci za umiar i czekam na kolejną serię ;)
A i nie przestawaj o nich pisać, bo fani Muldera i Scully jeszcze się gdzieś czają i chętnie czytają nowe opowiadanka :D ;)
Szczerze mówiąc jak pierwotnie to pisałam to było to o wiele dłuższe, ale ucięłam, nie chcąc zepsuć wszystkiego.
UsuńNa pewno w najbliższym czasie napiszę kolejną serię, choć kiedy dokładnie nie wiem, bo to wszystko zależy od tego, kiedy wpadnę na jakiś pomysł. Trochę wstyd mi się przyznawać, że tylko pierwsze dwie części miałam gotowe przed założeniem bloga, resztę wymyślałam na bieżąco, zupełnie spontanicznie...
Ja ubóstwiam czytać, a szczególnie o M&S, więc nawet jeśli będziesz coś miała i nie będziesz chciała wrzucić, bo nie będzie Ci się podobało to ja bardzo chętnie poczytam ;)
OdpowiedzUsuńSporo ludzi tak robi, więc bez obaw. Nieraz na spontana lepiej się pisze. Np. jak czytam fanfiki serialu "Kości" to większość pisała na bierząco.
Pomysły Ci na pewno jakieś wpadną, najważniejsze to nie pisać na siłę, bo jeśli się nie poczuje weny to nawet błagania innych nie wystarczają... A jeśli nawet wystarczają to sam autor może nie być zadowolony.
No dobra, w takim razie ja Ci życzę mnóstwo weny i chęci ;)