sobota, 31 maja 2014

Więź #1

Mulder biegł przez las co chwila potykając się o kamienie i zahaczając płaszczem o gałęzie. Z czoła spływały mu małe kropelki potu, ale biegł dalej. Nie mógł stracić owego światła z oczu choć tak naprawdę wiedział, że i tak nie ma szans dogonić go. Znowu miał to uczucie, którego nienawidził, które było dla niego tysiące razy gorsze niż strach. Uczucie bezsilności. Dokładnie tak samo czuł się tamtej nocy, sprzed lat kiedy wydawało mu się, że stracił wszystko. Nie potrafił pojąć jak to możliwe, że znowu traci to "wszystko"...
***
Scully miarowo stukała w drzwi mieszkania Muldera. Westchnęła ciężko i zastanawiała się co też równie ciekawego robi jej partner, że nie może jej otworzyć . Od dwóch tygodni tylko raz odebrał telefon twierdząc, że wziął urlop. Scully zrezygnowała z pukania widząc, że to nie przynosi skutku i wyciągnęła z torebki klucz. Włożyła go do zamku i układała sobie w głowie dalsze scenariusze. Kiedy otworzyła w końcu drzwi musiała przymknąć oczy bo poczuła ostry, zimny powiew wiatru na twarzy. Jedną ręką zasłoniła sobie twarz, a drugą z całej siły trzasnęła drzwiami. Rozchyliła powieki i zobaczyła otwarte na oścież okno. Podbiegła do niego i szybko je zamknęła. Kiedy nie czuła już mroźnego powiewu rękami ułożyła włosy i rozejrzała się po mieszkaniu. Wszędzie panował straszny bałagan, gorszy niż zazwyczaj. Muldera, ani śladu. Scully zmarszczyła brwi i weszła do sypialni. Na łóżku wszędzie porozwalane były ubrania, ale Scully coś nie pasowało. Podeszła bliżej i rozróżniła dziecięce ubrania. Poczuła, że kręci jej się w głowie. Wszystkie myśli jej wirowały, ale jedna wybijała się ponad wszystkie : Mulder był od kilku lat ojcem dziecka, ale nie puścił pary z ust. Scully próbowała zwalczyć tą myśl tłumacząc sobie, że to najbardziej iracjonalna z nich wszystkich. A z resztą... Nawet gdyby - jakimś cudem - okazała się prawdziwa, to co ją to mogło obchodzić? Była tylko jego partnerką...
***
Jasne dotąd światło na dobre zniknęło z tła ciemnego nieba. Mulder, wykończony, spojrzał z żalem w kierunek, w którym jeszcze niedawno widniało światło. Osunął się na wilgotną leśną ściółkę starając się wyrównać oddech i wszystko przemyśleć. Zaledwie dwa tygodnie temu, kiedy znalazł ją w tym lesie był pewien, że ją odzyskał. Była jak zamrożona - od czasu gdy zniknęła po raz pierwszy nie zmieniła się, ani trochę. Chciał ją zabrać do matki, ale było już za późno. Wyobrażał sobie minę jego matki, gdy zobaczyłaby utraconą córkę. Mulder przymknął oczy wsłuchując się w miarowe kołysanie się koron drzew...
CIĄG DALSZY NASTĄPI

6 komentarzy:

  1. O kobieto :O
    Zaciekawiłaś mnie jak zawsze :)
    Podoba mi się tylko smutno, że w tym momencie urwałaś :(

    OdpowiedzUsuń
  2. No właśnie! Czemu w takim momencie? Już ja się z Tobą policzę w piątek xddd. I natychmiast chcę kolejną część, ale to biegiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie martw się właśnie przygotowuję się psychicznie na to xddd

      Usuń
  3. Hej co się dzieje? Gdzie się podziałaś, że nawet nie odp?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, przepraszam, ale przez ostatnie kilka dni nie miałam czasu nawet zajrzeć... Urwałam w takim momencie bo, szczerze mówiąc, sama nawet jeszcze nie wiem co będzie dalej xd

      Usuń
  4. Szkoda :( ale wiem jak to jest, bo teraz mam same klasówki, a co tu dopiero mowa o poprawach xd. Zaglądam codziennie i sprawdzam czy znajdę coś miłego dla moich oczu do czytania ;)
    W każdym razie masz tu dwie najwierniejsze fanki, które poczekają :D

    OdpowiedzUsuń